|
Archiwum
|
czwartek, 15 stycznia 2009
fotoz z komórkoz
zapraszam do oglądania fotek zrobionych 'tak o' już nie takim nowoczesnym telefonem komórkowym. jest i adres: http://emezowo.blog.onet.pl/
niedziela, 23 listopada 2008
Notatka bez drogi w tytule
W dzisiejszym numerze NoLol'a: 1. Nie przywitam się z Wami żadnym: 'Hej!', 'Witajcie', bądź innymi +/- wyrafinowanymi zwrotami. I tak tu nikt, kurwa, nie zagląda.... 2. Nie napiszę, jak ogromnie się cieszę, że w końcu ruszyłem dupskiem (mój synonim słowa mózg). Nie wspomnę, że zamiast udawać megaextrazajebistybrakczasunasformułowanieraznaruskirokjakiegośwpisu, po prostu to zrobiłem i nie ma się czym ciągle chwalić, EOT jak to mówią modern fuckers. Nie, nie pokaże Wam na filmiku jak z tej okazji przypinam sobie kolejny medal. A poza tym, patrz punkt 1. 3. Nie ważę się ponarzekać, mówić jak to jest kurwewsko 'nietakjaksięchciało', bo..... KAŻDY MA PROBLEMY. Takie jest entropiczne życie, i trza się za nie wziaść, a nie poddawać się! Tylko jak sie do tego zabra.. SKOŃCZ NARZEKAĆ. Ale ja... BASTA. 4. Nie wiem, jakie mondrosici przekazać. Pozjadaliście i tak wszytkie rozumy, znarcyziałe gryzipiórki. Mogę jedynie obiecać, że będzie to co kiedyś. Cisza, brak odznaków życia - czasem, ot dla żartu uzupełnione jakimś siakimś ztryglomerowanym tekstem. No dobra, tak bardzo prosicie, no już.. już.. Niech Wam będzie. Dwie nowe rubryczki: - Ludzie, którzy mają na mnie wpływ. - CyCat dnia. <szelmowski uśmiech> More details soon.
poniedziałek, 15 września 2008
wtorek, 19 sierpnia 2008
niedziela, 04 maja 2008
Witam serdecznie! Trochę mnie tu nie było, za co pragnę przeprosić tych kilku czytelników :)P Trudno mi napisać, gdzie jestem teraz, bo ledwo co otrzepałem z siebie trud podróży, a być może jutro znowu będę gdzie indziej. Korzystając jednak z narkotycznego stanu online, ninijszym postanawiam poświęcić kilka wpisów wydarzeniom zapisanym na SD mojego mobile'u. 3mta! Raz, dwa, trzy, siedem! Było całkiem sympatycznie, jak na spęd tysięcy ludzi. Nie widziałem krwi i pięści, co wprawiło mnie w konsternacje, w końcu mieszkam w kraju napinatorków, ludzie raczej przyjaźni, muzyka głośna a wykonawcy zmieniali się jak w kalejdoskopie. Tańczyło się na osuszonych spragnionymi zabawy ustami butelkach. You can dance; on everything if ur drunk. Taka konkluzja. Zginęła mi czapka, ale parę dni później widziano ją za szafą. Jakto możliwe? Do dzisiaj nie wiem. Ale pozytywnie.
wtorek, 15 kwietnia 2008
wtorek, 19 lutego 2008
wtorek, 15 stycznia 2008
czwartek, 13 grudnia 2007
List w butonierce do oceanu wrzucam znów..
Szanowny Panie Aniele, piszę do Świeltistego niniejszy list Serafinie, dość już mam tego przeklętego światka
piątek, 07 grudnia 2007
|